Drzemiąca bestia u stóp Zatoki Neapolitańskiej

Jeden z najniebezpieczniejszych wulkanów świata, a co za tym idzie jeden z najlepiej monitorowanych. Wszystko z uwagi na fakt, że do kolejnej erupcji może dojść praktycznie w każdej chwili, a jego najbliższą okolicę (czerwoną strefę) zamieszkuje ok. pół miliona ludzi.

 

Pierwsza eksplozja miała miejsce 24 sierpnia 79 roku naszej ery i była niszczycielska w skutkach. Jego ofiarami padły Pompeje, Herkulanum, Stabie i Oplontis, które na długie lata zniknęły z krajobrazu zatoki, ale pozwólcie, że o tym opowiem w odrębnym poście.

Wejście na Wezuwiusz nie należy do trudnych. Łagodne podejście zachęca do wspinaczki turystów w każdym wieku i o zróżnicowanej kondycji fizycznej. Na własne oczy widziałam podchodzące rodziny z małymi dziećmi, niejednokrotnie nawet z wózkami.

Skałę wylewną Wezuwiusza stanowi lawa „aa” czyli bazaltowa lawa charakteryzująca się poszarpaną, chropowatą powierzchnią. Do dziś jej stare potoki leżą na zboczu wulkanu i jak udało mi się zauważyć, jej fragmenty chętnie zabierane są przez turystów na pamiątkę (chyba!).

 

Cała wyprawa – wspinaczka nie powinna trwać dłużej niż 40 minut. Po drodze rozpościerają się fantastyczne pejzaże na zatokę neapolitańską, które przy dobrej pogodzie potrafią znacznie wydłużyć podejście, ale jak najbardziej są warte swojej uwagi.

Czy warto wejść na wulkan?

Opinie są różne i dość skrajne nawet wśród samych mieszkańców zatoki. Jedni twierdzą, że warto choć raz wejść na wulkan, inni zaś są zdania, że szkoda czasu na oglądanie dziury krateru

 

 

 

 

Jakie są moje odczucia?

Osobiście zachęcam do wspinaczki na drzemiącą bestię. Rozciągające się krajobrazy zapadają w pamięci, poza tym dla mnie to coś egzotycznego, niespotykanego a na pewno niecodziennego. Zresztą umówmy się, już sam fakt pochwalenia się wśród znajomych czy rodziny, że weszliśmy na wulkan budzi respekt. Poza tym od lat mówi się, że Wezuwiusz nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. Przewiduje się, że jeśli dojdzie do eksplozji będzie ona niszczycielska w skutkach, więc nie wiadomo (oby nie)  czy to nie ostatnia szansa na oko w oko z drzemiącą bestią.

Ciekawostki:                                                            Według niektórych badań specjalistów Wezuwiusz powinien przebudzić się już kilka razy, a jego milczenie może świadczyć tylko o tym, że krater wulkanu zatkał się i magma nie może swobodnie wydostać się na powierzchnię ziemi. Nie trzeba być specjalistą, żeby wiedzieć, że takie zakorkowane wulkany są najgroźniejsze, a co gorsza trudno dokładnie przewidzieć datę ich erupcji. Władze zatoki cały czas mają w pogotowiu plan ewakuacyjny na wypadek erupcji, jednak bez względu na to jak będzie idealny ciężko wyobrazić sobie jego realizację. Zaludnienie okolicy jest tak gęste, że nie ma możliwości aby w 72 godziny (wg planu ewakuacyjnego 72 godziny wcześniej ma nastąpić ewakuacja ludności) wszyscy mieszkańcy opuścili swoje domostwa z jednej prostej przyczyny. Mianowicie system dróg i przepustowość zwyczajnie na to nie pozwoli. Na domiar złego jak twierdzą złośliwe media, jeśli miasto nie może sobie poradzić z piętrzącymi się śmieciami to co dopiero z erupcją Wezuwiusza. W 2001 roku naukowcy z Neapolu i Nicei odkryli 8km pod powierzchnią ziemi kumulację magmy rozciągającą się od zatoki neapolitańskiej w głąb ziemi. Mówi, się ze to właśnie Wezuwiusz może być dla niej ujściem. 

 

 

 

Praktycznie:

  1. Wybierając się na Wezuwiusza zaplanujmy wejście z samego rana. Wjazd na parking w godzinach szczytu przyprawi nas o ból głowy i długie oczekiwania w sznurze samochodów.
  2. Ubranie. Ja wiem, że patrząc nawet z Neapolu na Wezuwiusza możemy pomyśleć, łee nie jest taki wysoki, nie może być aż tak zimno. Przecież mamy lato. To błąd. Wygodne buty typu adidasy + wiatrówka to podstawa. Podłoże po jakim przyjdzie nam iść nie będzie najlepsze, a na górze bardzo często nieprzyjemnie wieje.

Spodobał Ci się tekst? Podziel się nim z przyjaciółmi, a jeśli masz ochotę zostaw krótki komentarz. Bądźmy w kontakcie, polub Włochy okiem blondynki na Facebooku i bądź na bieżąco. Codziennie nowe zdjęcia, inspiracje, ciekawe informacje.

Pozdrawiam

Kasia

6 thoughts on “Drzemiąca bestia u stóp Zatoki Neapolitańskiej”

  1. ~Giusta napisał(a):

    Dlatego właśnie wolę jednak mieszkać przy Etnie, wzbudza we mnie mniej lęków. Choć nieraz w nocy, kiedy słyszę te okropne „boati di Etna” budzę mojego Siciliano i panikuję 🙂 On jednak nie przywiązuje do tego większej wagi, zasypia po 5sekundach 😉
    Świetne zdjęcia!
    Pozdrawiam

    1. wlochyokiemblondynki napisał(a):

      haha 🙂 no to faktycznie masz niezłe przeżycia 😉 fajnie! Przynajmniej nie jest nudno. Etna niestety nadal pozostaje w sferze moich marzeń „must see” ale co się odwlecze… 😉 Pozdrawiam

  2. ~Ola napisał(a):

    I tak pewnie 90% osób śmiga na samą górę w klapkach, krótkich spodenkach i bluzeczkach na ramiączkach 😀 I potem wszyscy pchają się, żeby zejść z góry jak najszybciej 😉 Fajna wyprawa, też bym raczej była za wejściem na wulkan, no bo dla tubylców może rzeczywiście nie jest to zbyt dużą atrakcją, ale dla turystów takie przeżycie zawsze jest czymś nowym i ciekawym 🙂 Dla samych widoków z góry z pewnością warto. Pozdrawiam cieplutko!

    1. wlochyokiemblondynki napisał(a):

      Dokładnie tak 🙂 Klapki, a nawet szpilki. Wszak panie chcą ładnie się prezentować nawet na wulkanie 😉 dla mnie rzecz kompletnie niezrozumiała, ale jak wiadomo ile osób tyle pomysłów na strój do wspinaczki 😉 Pozdrawiam

  3. ~gabi napisał(a):

    chyba właśnie przekonałaś mnie do wycieczki 🙂

    1. wlochyokiemblondynki napisał(a):

      Cieszę się bardzo! 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *